Olive Garden – problem z autentycznością marki i przejrzystością
napisane przez Ewa, July 25, 2011
w Strategia, Ucz się na błędach
Przypadek Olive Garden jest ciekawym przykładem do analizy w zakresie autentyczności marki i jej przejrzystości, jaka jest niezbędna w dzisiejszych czasach. Po spójności to kolejne ważne atrybuty.
Nie ważne, czy dotyczy to sieci restauracji Olive Garden, czy innej marki. Ważna jest autentyczność. Tworząc markę, jeśli składasz deklarację, że w twojej kuchni i szkole kulinarnej gotują najlepsi kucharze z Toskanii, to lepiej aby to była prawda. Jeszcze gorzej gdy twierdzisz, że masz szkołę kulinarną (Instytut Kulinarny), który w rzeczywistości nie istnieje.
W przypadku Olive Garden praktyka wyglądała tak, że pracownicy na koszt sieci, wysyłani byli do Toskanii, do hoteliku wynajętego po sezonie, gdzie gotowali, było trochę zamieszania, a przy okazji robiono zdjęcia. Zdjęcia wysyłano do prasy z informacjami na temat instytutu kulinarnego.
Na stronie http://www.olivegarden.com jest wyraźnie napisane:
„TOSKAŃSKI INSTYTUT KULINARNY
Toskański Instytut Kulinarny Olive Garden mieści się w XI-wiecznej willi Riserva di Fizzano. Co roku, ponad 100 szefów kuchni i managerów Olive Garden podróżuje do naszego Instytutu Kulinarnego, aby uczyć się sekretów kulinarnych od najwyższej klasy instruktorów kulinarnych i szefów kuchni. Ponad 1 100 szefów kuchni i managerów podróżowało do Włoch, gdzie uczyli się tradycyjnej włoskiej kuchni, gotowania popularnych włoskich dań, jak najlepiej wybierać najświeższe składniki, jak komponować smaki, aby stworzyć doskonałe danie oraz jak dobierać wina.” (mniej więcej, wolne tłumaczenie)
A teraz o przejrzystości. Wszystko wyszło na jaw w kwietniu 2011, gdy jeden z byłych managerów pisząc o tym w Internecie wywołał burzę, raniąc przy okazji serca wielu wielbicieli sieci restauracji Olive Garden.
Przejrzystość to nowy czarny kolor.
Więcej na temat tej historii tutaj.
7 kroków jak stworzyć strategię marketingową firmy?
Kusiło mnie bardzo, aby napisać w tytule “Jak w łatwy sposób…”, ale przygotowanie strategii marketingowej nie jest łatwe, więc wyszłoby niezręcznie. A strategia marketingowa to bardzo obszerny temat dotykający wielu obszarów firmy. Warto ją mieć gdy ma się mniejszą czy trochę większą firmę. Z mojego doświadczenia wynika, że najtrudniej jest zaplanować i przeprowadzić cały proces. Wcześniej pisałam jak przygotować się do opracowania strategii, a dzisiaj postanowiłam przedstawić uproszczony zarys strategii i procesu jaki należy zaplanować, gdy zamierza się przygotować strategię marketingową.
1. Powołać zespół pracujący nad strategia – powinna to być praca zespołowa. Co dwie głowy to nie jedna. Zawsze lepiej, aby przynajmniej 2 osoby pracowało nad strategią niż jedna.
2. Zorientować się w jakim miejscu jest firma obecnie i przyznać się samemu przed sobą chociażby jakie ma problemy. Najlepszym narzędziem do tego będzie analiza SWOT. Celem tworzenia strategii marketingowej jest podbudowanie mocnych stron, pokonanie słabości, minimalizowanie zagrożeń i wykorzystywanie szans. Analiza 5 sił Portera przyda się do analizy konkurencji i rynku, ale można zawrzeć otoczenie konkurencyjne również w analizie SWOT.
3. Zdefiniować kim są klienci. Pokategoryzować ich np. według częstotliwości zakupów, wielkości zakupów itd. Tu można zaprojektować badania zewnętrzne, ale jeśli firma bezpośrednio obsługuje swoich klientów, to można dokonać analiz samodzielnie. Wielkość potencjalnych grup konsumentów/klientów można oprzeć na danych zewnętrznych np. GUS.
4. Każdej grupie klientów trzeba przypisać 3 główne potrzeby. Tu też można zaprojektować badanie marketingowe.
5. Określić cele. Sprzedażowe, ale nie tylko. Również takie, które wynikają ze słabości (z analizy SWOT) np. zmniejszenie ilości reklamacji (o konkretną ilość zawsze). Ten punkt oznacza zakończenie analizy stanu firmy, a rozpoczęcia planowania poprawy :)
6. Harmonogram. Rozpisać szczegółowo datami, co kiedy, do kiedy.
7. Ocena rezultatów. Opisać kiedy, kto i jak w firmie będzie oceniał rezultaty i czy to będzie ocena cykliczna (najlepiej).
Tak wygląda rama strategii z mojego punktu widzenia. Czy coś chciałbyś dodać?
Zdjęcie: StuckinCustoms
Efekt motyla – czy warto kupić?
“Efekt motyla” napisany przez Kamila Cebulskiego obchodziłam dosyć szerokim łukiem. Brałam ją kilka razy do ręki i za każdym razem odkładałam. Nie wiem co było powodem. Może wiek autora, którego kilkakrotnie miałam okazję zobaczyć na konferencjach OKEBI. Zastanawiałam się co autor w jego wieku może mieć ciekawego do powiedzenia, czego nie czytałam w innych książkach wielkich, doświadczonych autorów specjalizujących się w biznesie. Jak się okazało się – choć może to wcale nie jest odkrywcze, uprzedzenia nie działają na naszą korzyść.
No i stało się. Książkę mi podarowano :) I jest to naprawdę duże pozytywne zaskoczenie. Zaczęłam czytać i nie mogłam się od niej oderwać dopóki nie skończyłam.
Książka zawiera dużo ciekawych wskazówek na temat zakładania biznesu od zera, napisana jest łatwo przyswajalnym językiem. Każdy kto chce wyjść z pracy na etacie i chce zacząć budować swój biznes powinien ją obowiązkowo przeczytać.
Oprócz przemyśleń od praktyka jak po kolei podchodzić do etapów zakładania swojego biznesu, ta książka pomaga w zrozumieniu jak przekształcać swój sposób myślenia i swoją mentalność, aby z mentalności człowieka wykonującego najemną pracę, transformować w kierunku mentalności człowieka prowadzącego biznes.
Kamil Cebulski porusza w tej książce chyba wszystkie najważniejsze praktyczne aspekty związane z zakładaniem i rozwojem biznesu począwszy od tego, czyich porad słuchać i jak się ustosunkować do porad najbliższych, do tego jak uczyć się cashflow i jak myśleć o tym, aby każda złotówka zaangażowana w biznes zarabiała wielokrotnie, nawet kilka razy. Gorąco polecam tę lekturę.
Jeśli chcesz poczytać fragmenty, pobierz darmowy e-book tutaj.



